Perspektywy (wyzwania) dla branży transportu i logistyki

Perspektywy (wyzwania) dla branży transportu i logistyki

Trzecie dziesięciolecie XXI w. będzie dla branży transportowej okresem dużych zmian. Będą one związane z oczekiwaniami społecznymi wobec transportu, przekładającymi się na coraz bardziej intensywną aktywność regulacyjną ustawodawców krajowych, unijnych i międzynarodowych, a także ze zmianami na samym rynku.

Te ostatnie będą kształtowane przez takie czynniki jak: transformacja globalnych i europejskich łańcuchów dostaw, zmiany oczekiwań klientów (zarówno w relacjach B2B, jak i B2C), rozwój nowych nowoczesnych technologii, postępująca cyfryzacja, a także ewolucja rynku pracy wynikająca ze starzenia się społeczeństw i zmian w zakresie oczekiwań związanych z pracą zawodową kolejnych generacji pracowników wchodzących na rynek.

Wspomniane zmiany regulacyjne nie budzą niestety entuzjazmu transportowych przedsiębiorców z Europy Środkowej i państw peryferyjnych Unii Europejskiej, wykonujących łącznie ponad 60 proc. międzynarodowych przewozów drogowych na naszym kontynencie. Największe obawy związane są z unijnym pakietem mobilności oraz ze zrewidowaną dyrektywą o pracownikach delegowanych. Przyjęcie tych przepisów uzasadniane było początkowo chęcią poprawy warunków pracy kierowców, ale już pod koniec prac legislacyjnych politycy popierający zaproponowane rozwiązania nie kryli się ze swoimi intencjami ograniczenia zagranicznej konkurencji z takich państw jak Polska, Rumunia, Litwa lub Bułgaria.

Najbardziej kontrowersyjna część wspomnianych przepisów ma być wdrożona już od lutego 2022 r. Przypomnijmy w dużym uproszeniu, że wprowadzą one zróżnicowanie zasad określających wysokość wynagrodzenia kierowców oraz innych warunków ich zatrudnienia w zależności od rodzaju wykonywanych międzynarodowych operacji transportowych. I tak praca kierowców podczas przewozów, które nie są związane z państwem siedziby przewoźnika drogowego (kabotaż lub cross-trade), podlegać będzie krajowym przepisom o pracownikach delegowanych państw, na których terytorium wykonywany będzie załadunek lub rozładunek przewożonych towarów.

Polscy przewoźnicy muszą się liczyć z koniecznością wypłacania takiego samego wynagrodzenia, jak w przypadku miejscowych pracowników zatrudnionych w państwach przyjmujących, a także z brakiem możliwości wliczania polskich świadczeń związanych z podróżą służbową na poczet płacy. W konsekwencji koszty pracy w przewozach typu cross-trade lub kabotaż mogą wzrosnąć nawet o 100 proc., co przy dzisiejszych stawkach frachtów oznacza ujemną marżę na takich operacjach transportowych. A to oznacza dla wielu firm konieczność drastycznego ograniczenia ich aktywności gospodarczej w tzw. eksporcie usług.

To, co jest zagrożeniem dla transportowych przedsiębiorców, może być jednocześnie szansą dla polskiej branży logistycznej. Wyrzuconych z rynku przewoźników z mniej rozwiniętych gospodarczo państw członkowskich Unii Europejskiej nie da się bowiem łatwo zastąpić firmami z Niemiec, Francji lub Beneluksu. Barierą dla zachodnich przewoźników drogowych jest sytuacja na ich krajowych rynkach pracy. Już dziś brakuje im około 600 tys. kierowców. Dlatego też drastyczne zmniejszenie podaży usług transportowych ograniczyć może bezpośrednią wymianę towarową pomiędzy państwami wysoko rozwiniętymi i w konsekwencji da impuls do rozwoju obiektów magazynowych i inwestycji gospodarczych na terenie państw posiadających dostateczny potencjał transportowy.

Zapraszamy do zapoznania się z całym artykułem na DZIENNIK GAZETA PRAWNA.

Opracował:
Maciej Wroński
Prezes TLP

 

Translate »