Branża TSL stoi w obliczu wyjątkowego nagromadzenia zmian prawnych. Od pełnego wdrożenia systemów bezpieczeństwa celnego, przez cyfryzację dokumentacji, aż po przygotowania do kosztownego systemu ETS2 – nadchodzące miesiące zweryfikują gotowość firm do funkcjonowania w nowej rzeczywistości.
Tym samym reguły, które obowiązują dzisiaj, jutro już zostaną zmienione kolejnymi rozporządzeniami, dyrektywami lub ustawami. I co smutne, mamy coraz mniej swobody, aby samodzielnie decydować o tym, w jaki sposób prowadzić działalność gospodarczą.
Paradoksem przy tym jest to, iż część tej legislacyjnej hiperaktywności ma na celu poprawianie sytuacji wywołanej przez… wdrożone wcześniej regulacje prawne. Tym samym sytuacja zaczyna przypominać sformułowaną przez śp. Stefana Kisielewskiego diagnozę realnego socjalizmu, który „bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnym innym ustroju, a które sam stworzył”. I ta refleksja może być wstępem do przedstawienia unijnych inicjatyw legislacyjnych, które zmienią warunki i zasady działalności gospodarczej w sektorze TSL.
Jednym z ważniejszych procesów, który dzieje się na naszych oczach i wpływa na europejską gospodarkę, jest walka ze zmianami klimatu. W ramach tej walki Unia przyjęła szereg narzędzi zachęcających (lub zmuszających) przedsiębiorców do dekarbonizacji transportu. Te narzędzia to m.in.: wymogi emisyjne dla flot pojazdów ciężkich, euro winiety, wymogi wobec infrastruktury dystrybucji paliw alternatywnych (AFIR) i system handlu uprawnieniami do emisji (ETS2), który od 2028 r. obejmie dystrybucję paliw dla transportu.
Mimo tych działań plany Komisji Europejskiej zakładające 45-procentową redukcję emisji CO2 we flotach nowych pojazdów do 2030 r. mogą się zakończyć niepowodzeniem. Stąd, aby pomóc sektorowi motoryzacyjnemu w sprzedaży zeroemisyjnych pojazdów, Komisja ogłosiła nowy projekt dekarbonizacji flot korporacyjnych. Wśród możliwych rozwiązań, które znajdą się w projekcie, wskazywane jest prawne określenie minimalnego udziału pojazdów zeroemisyjnych (BEV, FCEV, HICEV) wśród rejestrowanych corocznie nowych pojazdów flotowych.
Obowiązek zakupu określonej liczby pojazdów zeroemisyjnych dotyczyłby osób prawnych, w tym przewoźników drogowych oraz firm zajmujących się leasingiem lub wynajmem pojazdów, działających w formie spółki prawa handlowego. Ponieważ wykorzystanie zeroemisyjnych pojazdów ciężkich jest dziś nieopłacalne (ciągniki i samochody ciężarowe wykorzystywane na dłuższych dystansach) albo technologicznie niemożliwe (autobusy turystyczne i międzymiastowe), wprowadzenie tego rozwiązania miałoby poważne konsekwencje dla rynku przewozów drogowych.