Kolejny europejski cios wymierzony w mobilność.

Kolejny europejski cios wymierzony w mobilność.

11 grudnia Parlament Europejski przyjął 345 głosami mandat negocjacyjny w sprawie zmiany przepisów o koordynacji systemów zabezpieczenia społecznego. Przegłosowane sprawozdanie zawiera m.in. przepisy rozstrzygające, gdzie będzie ubezpieczony pracownik mobilny. I tu niestety zaproponowano rozwiązanie, zgodnie z którym składki na ubezpieczenie społeczne takiego pracownika winny być odprowadzane w państwie, gdzie zazwyczaj świadczy pracę. Jest to zmiana niezależna od delegowania pracowników.

Jeśli takie rozwiązanie zostałoby utrzymane na dalszym etapie prac legislacyjnych to oznacza, że polski przewoźnik zamiast odprowadzać za kierowcę składki do polskiego ZUS-u, odprowadzałby je do zagranicznej instytucji ubezpieczeniowej w państwie do którego najczęściej wykonuje przewozy.

W naszej ocenie jest to kolejny krok w kierunku likwidacji jednej z 5 swobód, na których zbudowano Unię Europejską. Oczywiście chodzi nam o swobodę świadczenia usług na jednolitym rynku. W przypadku transportu drogowego odbije się to także na swobodzie wymiany towarowej. I tu pytanie retoryczne, co w przypadku realizacji podobnych pomysłów zostanie z Unii Europejskiej? Chyba tylko unijne instytucje!

Ciekawe też, jak głosujący za tymi pomysłami politycy wyobrażają sobie odbiór świadczeń socjalnych dla polskiego kierowcy i jego rodziny w sytuacji, gdy co roku będzie on ubezpieczany w innych państwach – zależnie od kierunku wykonywanych przewozów! Jaki mają pomysł na powiązane z ubezpieczeniem społecznym ubezpieczenie zdrowotne: czy w przypadku grypy polski kierowca i jego rodzina powinni leczyć się tam, gdzie zostali ubezpieczeni? Np. w Hiszpanii? A co z rentą w przypadku utraty zdrowia w wypadku? Jak długo trwałaby procedura uzyskania takiej renty i kto badałby stopień utraty zdrowia? Takich pytań mamy znacznie więcej.

 

Opracował: Maciej Wroński

 

Translate »