Przez ostatnie dekady zoptymalizowaliśmy do perfekcji łańcuchy dostaw. Dostawy działają w reżimie Just-in-Time, w którym pojazdy to mobilne magazyny, a towar dociera do miejsca przeznaczenia co do minuty.

Działalność sektora TSL jest zoptymalizowana pod kątem marży, zysku i wydajności. Zero zbędnych kosztów. Ale to właśnie ta optymalizacja odpowiada za brak odporności naszych przedsiębiorstw na nadzwyczajne zagrożenia. Nie mamy ukrytych rezerw paliwa na kilka miesięcy. Nasze potężne centra dystrybucyjne to „single points of failure”.

A przecież żyjemy i pracujemy w wyjątkowo niestabilnych czasach. Na naszych oczach trwający od kilku dekad geopolityczny układ ulega przyśpieszonej erozji. W kolejnych państwach przywództwo obejmują politycy wzywający do dekompozycji dotychczasowych sojuszy militarnych i istniejących modeli współpracy gospodarczej. Wojny celne, operacje militarne, żądania terytorialne, wszystko to wywiera coraz większy wpływ na nasze codzienne życie.

Dobrą ilustracją zagrożeń z tego wynikających jest obecny kryzys paliwowy. Blokada cieśniny Ormuz, zniszczenia instalacji naftowych i gazowych w państwach Zatoki Perskiej, a także zagrożenie bezpieczeństwa żeglugi na Morzu Czerwonym, wywołały na światowym rynku spadek podaży ropy naftowej, gazu ziemnego i ich pochodnych o około 25 proc. Za zmniejszeniem podaży poszedł wzrost cen. Uderzyło to bardzo boleśnie w światową gospodarkę, a w szczególności w sektor TSL.

Obnażyło to naszą słabość w zakresie budowania odporności gospodarczej. Do dziś Komisja Europejska nie zaproponowała konkretnych działań w celu osłabienia skutków kryzysu paliwowego dla unijnej gospodarki. Z kolei państwa członkowskie, zaskoczone sytuacją, zaczęły ze sporym opóźnieniem wdrażać indywidualne, niekompatybilne rozwiązania, głównie o charakterze horyzontalnym, o słabej efektywności gospodarczej.

Brak przygotowania na zagrożenia dotyczy także biznesu. Dobrym przykładem są klauzule paliwowe, uzależniające wysokość ceny usługi od cen ropy naftowej lub oleju napędowego. Niestety nie są one powszechnie obowiązującym standardem w kontraktach i zleceniach przewozowych. Dotyczy to zwłaszcza zleceń przyjmowanych przez mniejszych przewoźników, bez których logistyka nie może funkcjonować.

Kryzys na rynku paliw to jedynie preludium tego, co czeka nas w chwili wybuchu wojny. Wojskowy atak wywołałby momentalnie potężne problemy w transporcie i logistyce. W ciągu pierwszej doby tysiące pojazdów utkną na zamkniętych granicach, w blokadach drogowych lub zatorach wywołanych falami uciekinierów i ruchem wojsk. Sytuacji nie ułatwi brak łączności, spoofing GPS, paraliż telematyki pokładowej i porzucenie środków transportu przez kierowców.

👉 Cały artykuł dostępny online na Forsal: https://forsal.pl/transport/artykuly/11236729,wyzsze-koszty-fatalnie-wplywaja-na-przewoznikow.html